Dziennik z wyjazdu Botball 2009
23.06 - 09.07.2009
Autorstwa Aleksandra Szulca
23.06.09
0:10 Wyjazd
Właśnie wyjechaliśmy z Gdyni i wyjeżdżamy w długą podróż...
3:13 stacja BP
Zrobiliśmy przerwę w drodze - stacja BP gdzieś w Polsce. Zjedliśmy po lionie (baton), ja wypiłem herbatkę i wróciliśmy do naszego 20-osobowego busika.
5:05 przydrożny parking
Kolejny postój gdzieś w Polsce. Ponieważ jadąc w czwórkę (my, Pan Maciej Galik + kierowca)
20-osobowym busem, nie mamy wystarczająco dużo miejsca (ja zajmuję tylko cztery ostatnie rzędy), musimy co jakiś czas rozprostować nogi. Dodatkowo załatwiliśmy potrzeby fizjologiczne w krzakach. Nasz bus ewidentnie czuje, że jedzie po "Polish roads"!
P.S. podrzuca mnie na 10 cm i piszę jedno słowo przez 4 min.
7:55 Warszawa lotnisko
W jakiejś miejscowej kawiarence zjedliśmy śniadanie - tosty z fetą i oliwkami, ale oczywiście tylko ja wylosowałem taką udrękę, reszta towarzystwa zachwycała się kurczakiem. Na szczęście Pan Maciej zrekompensował mi braki białka, kupując lepszą kanapkę. Potem bawiliśmy się mini klawiaturą, która oczywiście przestała działać.
12:55 samolot Warszawa - Paryż
Wznieśliśmy się w powietrze i spokojnie lecimy do Paryża. Kiedy otworzyłem książkę "Tomek na czarnym lądzie" okazało się, że jest rozdział "w drodze do Nairobi", co nas wielce rozbawiło. Po serii żartów o samolotach, bagażach i oczywiście Nairobi zajęliśmy się sobą. Pan Galik już zaczyna się zastanawiać jak z nami wytrzyma na razie 13 godzin od wyjazdu z Gdyni - NIEZŁY WYNIK!! Właśnie Maciek obsunął się na dół, a pan Maciej też pogrążony jest w głębokim śnie. O rany!
14:00 samolot Warszawa - Paryż
Na prawo od nas siedzi Maciej Stuhr :), wraz z żoną i córką siedzą w tym samym szeregu (było 6 miejsc w jednym szeregu). Metr obok, można było normalnie porozmawiać. NIE! On ma wakacje, dajmy mu spokój!
15:03 samolot Paryż - Waszyngton
Jesteśmy już po przesiadce w Paryżu. Lecimy już parę godzin, obiad był, turbulencje też były :). Każdy ma wmontowany monitor w zagłówku. Wybierasz i robisz, co chcesz: oglądasz film, słuchasz muzyki, a nawet grasz w gry :D.
16:22 samolot Paryż - Waszyngton
Przelecieliśmy już Atlantyk i lecimy nad terytorium Kanady. Prujemy 800-850 km/h, na wysokości ok 11500m. W ciągu sekundy pokonujemy 230m - NIEŹLE. Co chwile pojawia się ikonka pasów - wszyscy siadają i je zapinają, bo są turbulencje, a personel przechodzi i sprawdza. Bez sensu - po 2 minutach ikona wyłącza się, czekamy 1 minutę i znów mamy turbulencję :). Lądować będziemy za trochę ponad 2 godziny.
24.06.09
9:08 hotel DaysInn
Wczoraj się zakwaterowaliśmy i ogółem jest super! Hotel pierwsza klasa! Mamy duży pokój z dwoma wysokimi mega miękkimi łóżkami. Co najlepsze sprężynują, więc oczywiście po nich skakaliśmy :). W pokoju mamy zagrodzoną ściankami umywalkę, a obok wieszaki i miejsce na buty. Łazienka z prysznicem osobno, mała ale w zupełności wystarczająca. Mamy jeszcze telewizor, lodówkę, mikrofalówkę (która strasznie głośno chodziła w stanie spoczynku, mało co byśmy ją przez to popsuli ;)), żelazko z deską, suszarkę i KLIMATYZACJĘ (bez niej byśmy się ugotowali na miękko). Wczoraj byliśmy tak zmęczeni, że nie uzupełniałem dzienniczka. Rano zjedliśmy śniadanie - wszystko w porządku. Dzisiaj byliśmy już w Wal*Market (amerykańska sieć sklepów) i się obłowiliśmy :P. Ja kupiłem pokrowiec na kamerę, ale sprzęt kupimy później. Na razie kupiliśmy parę potrzebnych rzeczy m.in. przedłużacz. Najważniejsze rzeczy, które wzięliśmy to ŻARCIE!
P.S. Wydaliśmy 100 dolców.
10:07 nasza Super Bryka Chev
Jedziemy sobie najzwyklejszą drogą (trzypasmową) i nagle KOREK! Kurcze ostrzegano nas, że będą korki do Washingtonu, ale to nas zaskoczyło. No trudno, nie stoimy w miejscu, ale się poruszamy.
14:35 Super Bryka Chev
Właśnie wracamy z "Air and Space Museum". Było naprawdę fajnie. Widzieliśmy Blackbird'a - samolot latający z prędkością trzech prędkości dźwięku, który przeleciał z zachodu USA na wschód w 54 minuty. Był też prom kosmiczny, samolot, który zrzucił bombę atomową na Hiroszimę!, spodki kosmiczne i samolot braci Wright. Weszliśmy też na wieżę kontroli lotów, było naprawdę fajnie.
25.06.09
9:15 Super Bryka Chev
Wczoraj pod wieczór pojechaliśmy do owej sławnej drużyny "Dead Robots Society", aby oglądnąć ich "Bot Cave"czyli miejsce, w którym przygotowują się do konkursu. Zobaczyliśmy planszę i ich przejazdy konkursowe. Wytłumaczyli nam swój system pracy, taktykę, dali parę przydatnych rad i nawet wydrukowali nam swój program. Nie wiemy, jak to potraktować, tacy są po prostu USA'ńczycy - pomocni i mili :). Dzisiaj wybieramy się do jaskiń i muzeum motoryzacji. Rano przed wyjściem z hotelu odebraliśmy części zamienne - naprawdę szybko doszły, z drugiego końca Stanów w niecałą dobę! Będziemy mogli dalej pracować nad naszą koncepcją robotów.
9:49 Super Bryka Chev
DROGA PHANTOM. Właśnie przed chwilą zjechaliśmy na tajemniczą drogę. GPS w porozumieniu z GPS-guy'em (codziennie pan Maciej wyznaczał jednego z nas jako GPS-guy by za pomocą GPS pilotować Super Brykę Chev) kazał nam zjechać z autostrady, przejechać 100m, zawrócić i wjechać spowrotem na tę samą autostradę w tym samym kierunku - CIEKAWE
14:30 SBC (Super Bryka Chev)
Właśnie wyszliśmy z jakiejś restauracji. Naprawdę fajne miejsce. Chcieliśmy zjeść coś typowo USA'ńskiego - TYLKO NIE HAMBURGERY! - poprosiliśmy o steki - nie ma, spytaliśmy o coś typowo amerykańskiego - hamburgery. W końcu zdecydowaliśmy się na sandwiches i były naprawdę dobre, w kształcie trójkątów, wielopoziomowe i przekłute wykałaczką, aby się nie rozleciały :D. Wcześniej byliśmy w jaskini, muzeum motoryzacji i labiryncie. Jaskinie były niesamowite, samochody ciekawe, a labirynt z żywopłotu był super! Mieliśmy znaleźć cztery pieczątki. Zabawa świetna, szczególnie, że w labiryncie był natrysk "mgiełka" BARDZO orzeźwiająca. Pan Galik spokojnie, ja też, a Maciek przyjął taktykę "na głupa" czyli biegł tam i z powrotem szukając pieczęci. Ku naszemu zaskoczeniu Pan Maciej skończył jako pierwszy (wszyscy wiemy, że oszukiwał) ja byłem drugi i oczywiście Maciek ukończył labirynt jako ostatni :P. Teraz wracamy do hotelu, wreszcie trzeba zająć się robotami.
19:28 SBC
Jedziemy właśnie do Bot Cave drużyny Dead Robots Society. Przygotowaliśmy nasze roboty i programy. Nie będziemy mieli dużo czasu, tym bardziej, że będzie też cała drużyna Dead Robots Society (12 osób). I oczywiście Maciek zapomniał modułu Dużego Piczysa (jednego z naszych robotów) do zrzucania Botguy'a czerwonej maskotki pełniącej ważną rolę na planszy konkursowej. Przez to zaliczył właśnie 140 ,, dedów od pana Galika czyli tyle razy stracił życie w przenośni.
26.06.09
14:26 Hotel DaysInn
Rano pojechaliśmy do Micro Center 100km po przełącznik do Fire Wire (taki amerykański USB) i zrobiliśmy to na marne. Okazał się być bardzo drogi i wróciliśmy do hotelu. Wieczorem jedziemy do Bot Cave i będziemy mieć planszę tylko dla siebie, więc już teraz się przygotowujemy, aby jak najlepiej wykorzystać wieczorem czas. Pan Galik najpierw się zdrzemnął, a teraz śpi jak zabity. Cyknęliśmy mu fote. Mamy teraz w pokoju taką błogą ciszę i spokój - NARESZCIE!
17:23 Hotel DaysInn
Dalej pracujemy, nawet nie robimy większych przerw. Niedługo jedziemy do Bot Cave, a robot jeszcze nie zrobiony. Mieliśmy przed chwilą pyszne kanapki z nutellą (pan Maciej spuścił jej troche na dywan ;p), a teraz czekamy na Maćka aż dokończy budowę robota.
27.06.09
9:01 Hotel DaysInn
Wczoraj nie posiedzieliśmy w Bot Cave zbytnio długo. Roboty były nie dopracowane, nie miały zamocowanych wielu części, więc nie dało się przeprowadzić testów. Dead Robots Society podpowiedzieli nam, że silniki, które używamy jako napęd są złe. Musimy je zamienić z innymi, które zużywają mniej energii. Przez to trzeba zburzyć Małego Hansa (drugiego robota) i zbudować go od ZERA! Maciek ma na to pięć godzin, bo o 13:00 jedziemy do Society'ów na próby. Dzisiaj w ogóle mamy duuuużo do zrobienia, więc pan Galik (tak jak to zwykle robi) wcześnie obudził nas swoim głośnym i donośnym głosem "DZIEŃ DOBRY!". Zaraz potem na śniadanie i ledwo wróciliśmy, już zaczął gonić Maćka do konstruowania robota. Jest bardzo mało czasu, więc trzeba się śpieszyć! Pan Maciej pojechał teraz do Depot Office, wydrukować napisy i flagi Polski, bo na koszulkach mamy flagę Polski i napis "Polska" no, na pewno wszyscy Amerykanie będą wiedzieć, o co chodzi. Wydrukuje "Poland" i flagę, logo Rady Dzielnicy Śródmieście, napisy "Olek", "Maciek" i oczywiście "Mr.Galik" i będzie GICIOR!! ;p Jeszcze pan Maciej postara się skołować flagę Polski - flaga MUSI BYĆ!
14:14 SBC
Robot jeszcze nie do końca zbudowany, a tu trzeba dopracować w obu robotach jeszcze parę elementów, ale to nie jest sprawa pierwszej wagi i na razie możemy testować równie dobrze bez nich. Jedziemy teraz do Bot Cave. Jesteśmy trochę spóźnieni, ale jak testować bez zbudowanego robota? - Musieliśmy go zbudować! Dzisiaj Dead Robots Society będą siedzieć dłużej, gdzieś do 18:00, więc my też możemy dłużej zostać - DO ROBOTY!
21:56 Hotel DaysInn
Siedzieliśmy w Bot Cave do 20:00 - dwie godziny dłużej niż planowaliśmy. Wszystko szło dobrze, Hans nawet łapał już Botguy'a i chciał się nakierowywać na plastikowe pojemniki na piłeczki, ale padła już bateria (stan 5,9V więc i tak długo wytrzymała - 4 godziny!) Piczysa trzeba przebudować. Jego chwytak otwiera się na boki, a musi do góry, ramię Botguy'a musi być trochę trwalsze, bo po jednym użyciu już trzeba go od nowa montować :/. Jeszcze jest jeden olbrzymi problem! - Duży Piczys miał problemy z wyrównywaniem do linii. Nie zauważał jej. Przejeżdżał ją, chcąc się jakby nadal wyrównać, tylko że już nie miał do czego. Pracowaliśmy nad tym długo - 2 godziny. Byliśmy już mocno zdesperowani. Dead Robots Society zaczęli nam pomagać, pełen szacunek dla konkurencji. Powoli zacząłem rozumieć problem, ale mimo to byłem bezradny. Maciek siedział cicho, a pan Galik patrzył niezadowolony, próbując coś poradzić. Później pan Les (opiekun Society'ów) zaczął nam pomagać. Kierował nas w jedną stronę, usiłując nam coś powiedzieć, ale nie wprost. Po chwili przez przypadek pan Maciej podsłuchał, że oni mieli ten sam problem. Trochę to trwało, ciągle myślałem i dochodziłem do sedna sprawy. Byliśmy już bardzo zmęczeni, gdy wreszcie wymyśliłem. Zaraz powiedział panu Lesowi o swoim pomyśle, a odpowiedź brzmiała, że tak dokładnie trzeba zrobić. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni za pomoc, a jeszcze bardziej za to, że pan Les nie powiedział od razu w czym jest problem, tylko kazał nam dojść do tego samemu.
28.06.09
8:32 SBC
Mieliśmy się wyspać i co z tego wyszło? - nieugięty pan Galik jak zwykle obudził nas okrzykiem "DZIEŃ DOBRY!". Jedziemy teraz do Muzeum Marynarki Wojennej. Tradycyjnie odsłuchaliśmy już naszej ulubionej piosenki o wyższych sferach. Jedziemy jak zwykle szpanując, gibając się na boki - A JAK! Oczywiście wszystko w rytm muzyki (tak się nam przynajmniej zdaje). Maciek jest dzisiaj GPS-guy'em - kieruje rewelacyjnie, czwarty raz zawracamy na tych samych 2 skrzyżowaniach.
P.S. to GPS zawodził, a nie GPS-guy ;)
29.06.09
20:15 Bot Cave/ Hotel
Wczoraj byliśmy na całodniowej wycieczce z panem Tadeuszem, Polakiem mieszkającym tutaj od 20 lat. Nie dało się ubłagać pana Galika na zostanie w naszym hotelu w celu spokojnego przebudowania robota :( - twierdzi że za dużo nad nimi przesiadujemy). Byliśmy w Akademii Morskiej, gdzie szkoli się Amerykańska Marynarka Wojenna - Naval. Było bardzo fajnie, przejeżdżaliśmy przez Washington i zobaczyliśmy kompleks budynków tejże sławnej szkoły. Ale chyba najbardziej podobało nam się to, że tego dnia to pan Tadeusz był Capitan, a pan Galik 1st Oficer! Dziś od rana siedzieliśmy nad robotami, więc nawet nie miałem czasu siedzieć i uzupełniać dzienniczka. Widzieliśmy dzisiaj przejazdy Societów, oni są naprawdę REWELACYJNI! Włożyli tyle pracy i tak dopracowali swój przejazd, że tylko podziwiać. Oni WYGRAJĄ ten konkurs!
30.06.09
13:55 Hotel
Wstaliśmy wcześnie rano, jak zwykle i nie tracąc czasu, wybraliśmy się do National Conference Center. Dzisiaj organizatorzy budują plansze, więc pojechaliśmy im pomóc. Plansze budują też Dead Robots Society, więc chcieliśmy im się odwdzięczyć. Pomagaliśmy jak tylko mogliśmy, rozstawialiśmy stoły, tablice, płyty, itemy, łączyliśmy rurki PCV, nosiliśmy pudła i rozstawialiśmy lampy startowe i oświetlające całą planszę. Było dużo roboty, ale całe zorganizowane towarzystwo uwijało się w tempie i plansze nabierały szybko kształtów. Później zostaliśmy zaproszeni na lunch w tutejszej restauracji. Był szwedzki stół, więc jeszcze czuję się obżarty. Od razu potem pan Galik odwiózł nas do hotelu, bo musimy jeszcze nad robotem popracować. W końcu konkurs najważniejszy.
23:54 Hotel
Dostaliśmy od Alice- zarządzającej hotelem- bułki! Prawdziwe, zjadliwe bułki! Były pyszne. Szczerze to już się stęskniliśmy za polskim pieczywem, tutaj Amerykanie mają okropne, gumowate pieczywo nadające się do tostów. Ciężko o inne. Pracowaliśmy nad robotami, wszystkie roboty skonfigurowane, sprzęt przygotowany, idziemy spać, 6:00 pobudka i pędzimy na rejestrację i testy. Czasu będzie naprawdę mało, więc będzie trzeba maksymalnie wykorzystać każdą chwilę. A teraz się wyspać!
P.S. Denerwuje mnie świadomość, że rano obudzi mnie głośny okrzyk zmiękczonym głosem "DZIEŃ DOBRY" - o 6:00 RANO!
02.07.09
2:15 Hotel
Dużo się ostatnio działo, te całe roboty pochłaniają tyle czasu, że w ogóle nie mieliśmy czasu na spanie, więc oczywiste jest, że nie miałem jak uzupełniać dziennika, czego bardzo żałuję bo niektóre sprawy wyleciały mi już z głowy i ich nie pamiętam. Wczoraj (pierwszego lipca) z samego rana pojechaliśmy na miejsce konkursu. Zabraliśmy ze sobą dwóch topolówkarzy i gniotąc się w naszej Super Bryce Chev dotarliśmy na miejsce o 7:00. Rejestracja rozpoczyna się o 8:00, więc pan Galik zdążył jeszcze dowieźć resztę topolówki. Pierwotnie myśleliśmy, że rejestracja trwa od 5:00 do 8:00, okazało się jednak być dokładnie odwrotnie - od 8:00 do 5:00 (17:00) ;P. W każdym razie testy na planszy rozpoczynały się o 8:00. Od razu też weszliśmy do olbrzymiej sali, którą zresztą widzieliśmy wcześniej budując plansze. W sali był sektor dla widzów, dwa dla drużyn, na którym miały one swoje roboty i laptopy i gdzie znajdowały się plansze. Zajęliśmy miejsce wyznaczone przez organizatorów, przy trzyosobowym stoliku i zgłosiliśmy się do sędziów, że już jesteśmy gotowi i rozpoczęły się testy. Tim (jeden z sędziów, którego poznaliśmy wcześniej) wyczytywał z alfabetycznej listy po kolei drużyny, które miały teraz podejść do testów. Na swoją turę czekało się ok 15 minut. Potem wskazywali, gdzie jest wolne miejsce przy planszy i tam się testowało. I tak pracowaliśmy stopniowo poprawiając nasz program. Mieliśmy wiele problemów, ale największą zagadką stało się to, że funkcja Dużego Piczysa do wyrównania na linii nie działała, mimo że spędziłem nad nią dużo czasu i wydawało mi się, że jest dobrze. To już była funkcja, której logiczną prawidłowość potwierdził pan Les z Societów. Również Mały Hans miał problem, pomimo opracowania przez Maćka funkcji do wyrównywania jazdy po prostej, Hans skręcał. Gdy wracaliśmy z sesji treningowych, niestety Maciek był nieuważny i Mały Hans wypadł mu z ręki i spadł na chodnik :/. Po wstępnych oględzinach okazało się, że podczas upadku robota połamały się dwa czujniki dotyku i jedna część robota na szczęście nic się nie stało z procesorem i silnikami, ale cały robot był rozsypany. Wróciliśmy po południu do hotelu, spokojni, mając zamiar dopracować nasze problemy, nie spieszyliśmy się, bo byliśmy pewni, że mamy cały następny dzień na prace, w którym są dwie sesje treningowe i żadnych przejazdów konkursowych. Jakże wielkie było nasze zdziwienie, kiedy przyjechaliśmy na oficjalne rozpoczęcie GCER i pan Galik spotkał pana John'a (drugiego opiekuna Societów) i Tima, i się okazało, że następnego dnia będą Seeding Rounds!(eliminacje). TO BĘDZIE DŁUGA NOC!! pomyśleliśmy. Już było wiadomo, że się nie wyśpimy tej nocy. No i rzeczywiście, nawet nie zostaliśmy na rozpoczęcie, zaraz po wymianie uszkodzonych czujników pognaliśmy do hotelu. Maciek miał odbudować Hansa i zająć się funkcją przód, którą sam stworzył, a ja z kolei maiłem pracować nad Piczysem i wyrównywaniem do linii. Miałem pewne przemyślenia co do błędu jaki występował i poprosiłem pana Galika o wspólne przeanalizowanie kodu i wszystkiego, co było poprawne. Potem zaczęliśmy myśleć nad tym algorytmem i pan Maciej doszedł do tego samego pomysłu co ja wcześniej. Miałem za zadanie napisać tę funkcję według przemyśleń, a potem badania przetestować. Zrobiłem funkcję, a potem badania i działa w 100%! 45/45 wyrównań. Super! Maciek szybko Hansa odbudował i zaczął robić swoje badania. Stopniowo dochodził do wniosku, co nie działa w skomplikowanym programie, aż w końcu zrozumiał błąd. Po 2 godzinach męczarni nad jedną funkcją okazało się, że dwa znaki były odwrócone ">" za "<" i "<" za ">". Z robotami już wszystko było dobrze! Jeszcze się na jutro spakowaliśmy, a pan Galik naprasował dodatkowe napisy na koszulkach. Poszliśmy spać o 2:30. Rano oczywiście pobudka o 6:00 i na testy. Mieliśmy testować od 8:00 do 10:30, bo o tej godzinie rozpoczynały się Seeding Rounds. Każda drużyna miała po trzy przejazdy, a brane pod uwagę były dwa z największą ilością punktów, z nich wyliczano średnią i otrzymywano wynik eliminacji.
18:45 Hotel
Jesteśmy już po eliminacjach. Mamy 33 miejsce! Nie liczyliśmy, że będziemy tak wysoko po naszych wszystkich problemach. Jutro dzień testów, bo na innych planszach rozgrywać się będzie Beyond Botball.(konkurs dla studentów)
03.07.09
17:31 Hotel
Przetestowaliśmy już nasze roboty pod Double Elimination. Teraz tylko czekamy na jutrzejsze wyniki naszych robotów na planszy. Za chwilę jedziemy do państwa Pozorów na fajerwerki z okazji wigilii 4th of July.
23:05 SBC
Wracamy od gościnnych Polaków. Mieliśmy szansę pograć w siatkówkę i pojechać na fajerwerki rowerem! Po raz pierwszy od miesiąca mieliśmy jakiś wysiłek fizyczny! Jak miło ;). Mogliśmy także spróbować niektóre amerykańskie potrawy.
04.07.09
17:49 Hotel
Jesteśmy już po konkursie. Co prawda nie dostaliśmy się do finałowej 16 ale mamy 25 miejsce w Double Elimination! Pokonaliśmy dwie amerykańskie drużyny! Nie spodziewaliśmy się, że aż tak dobrze się spiszemy na Botball'u. Za chwilę jedziemy na fajerwerki do Washingtonu z okazji 4th of July :).
05.07.09
10:27 National Conference Center - W sali na Botball'u.
Dzisiaj są finały Botball'a. Wszystkie chętne drużyny dzisiaj wystartują w Alliance Matches. Polega to na tym, że dwie drużyny muszą razem zdobyć jak najwięcej punktów. Bardzo ciekawe rozwiązanie dla drużyn, które odpadły wczoraj.
20:29 Hotel
Już się odbyło zakończenie Botballa. Mamy 25 miejsce w Double Elimination, 33 w Seeding Rounds i 35 ogólnie. Niestety nie zdobyliśmy żadnej nagrody pd sędziów.
Dopiero w ostatnim przejeździe na Botball'u Mały Hans wykonał całe zadanie w 100%. Nic nam to nie dało, bo było już za późno - przejazdy w Double Elimination się dawno skończyły. Przynajmniej raz robot zadziałał tak jak chcieliśmy! ;) Po przyjeździe do hotelu zaczęliśmy rozbierać roboty, bo nie były nam potrzebne, a na przelot musiały być rozebrane na moduły.
06.07.09
8:44 SBC
Wstaliśmy 7:10! Pan Galik okazał dużo dobroci i nie obudził nas o 5:30! Szybko się spakowaliśmy, umyliśmy, szybkie śniadanie i w trasę. Chcemy się jak najszybciej dojechać do Washingtonu, bo mamy mnóstwo obiektów do zwiedzania.
07.07.09
21:31
Siedzimy już przy bramce przed wejściem na pokład naszego samolotu. Za godzinę mamy wylot do Paryża. Dzisiaj nie próżnowaliśmy. Przeznaczyliśmy cały dzień na zakupy i wreszcie wysłaliśmy pocztówki do Polski ;). Każdy z nas kupił sobie po laptopie i wiele innych rzeczy. Mieliśmy drobne problemy z zapakowaniem się do walizek, ale jakoś daliśmy radę!
08.07.09
9:58 samolot Waszyngton - Paryż
Niedługo lądujemy. Nawet szybko, pewnie przez to, że przespaliśmy całą podróż :).
16:43 Lotnisko - Warszawa
Jesteśmy w Polsce! Tylko że czekamy już cztery godziny, bo mamy jakieś głupie kłopoty na cle. Pan Galik pojechał z moim tatą, który po nas przyjechał na lotnisko, do firmy, w której wyrabialiśmy dokumenty celne.
09.07.09
0:10 Gdzieś w Polsce (W drodze do Gdyni)
Jedziemy do domu. Wszystko się wyjaśniło. Osoba, która nam odprawiała części elektroniczne na cle, nie wydrukowała jednego papierka. I przez taką głupotę siedzieliśmy ponad cztery godziny na lotnisku ;/.
15:23 w domu!
Właśnie wstałem. Jeszcze przez długi czas się będę przestawiał na czas Polski. Jesteśmy cali i zdrowi. Wróciliśmy z konkursu z ogromnym doświadczeniem... . A zaproszenie na wyjazd do USA na następny rok już na nas czeka.